Jak ustawić ap i ae przy frezowaniu kieszeni bez przeciążeń

0
5
5/5 - (1 vote)

Nawigacja po artykule:

Po co w ogóle dłubać w ap i ae przy kieszeniach

Stabilny proces kontra „byle przejść”

Przy frezowaniu kieszeni większość problemów nie bierze się z samego materiału czy „złej maszyny”, tylko z nieprzemyślanego doboru głębokości skrawania ap i szerokości skrawania ae. Da się „jakoś przejść” kieszeń nawet fatalnymi parametrami, ale kończy się to łamanymi frezami, losowymi przeciążeniami wrzeciona i nerwami operatora przy każdym starcie programu.

Różnica między przejściem prototypu a stabilną serią jest prosta: prototyp może się udać przypadkiem, seria wymaga przewidywalności. Dobrze ustawione ap i ae powodują, że narzędzie pracuje w powtarzalnych warunkach obciążenia przy każdym przejeździe i każdym narożu kieszeni. Dzięki temu nie ma nagłych skoków momentu na wrzecionie, nie wyskakują alarmy przeciążenia, a frez nie traci ostrości po kilku detalach.

Wpływ ap i ae na obciążenie, temperaturę i powierzchnię

Głębokość skrawania ap decyduje głównie o tym, ile materiału ścina każde ostrze w osi Z. Im większy ap, tym dłuższy fragment krawędzi tnącej bierze udział w pracy, tym większe siły i generowana temperatura. Przy dużym ap łatwo „przegiąć”, jeśli frez nie ma odpowiedniej długości roboczej, a uchwyt i maszyna nie zapewniają sztywności.

Szerokość skrawania ae wpływa na kąt opasania freza, a więc na to, jak długo w czasie każde ostrze jest w kontakcie z materiałem. Duże ae (blisko średnicy narzędzia) to prawie pełne opasanie – maksymalne siły boczne, dużo ciepła, wysokie ryzyko drgań i poszarpanej powierzchni ścianek kieszeni. Małe ae to mniejsze siły na ostrze, łagodniejsze wejście w naroża i większa szansa na płynną, cichą pracę.

Prototypowa kieszeń a seryjna produkcja

Przy pojedynczej kieszeni operator często „dociśnie”, da 100% szerokości, duży ap i będzie pilnował maszyny, gotowy w każdej chwili zdjąć posuw. Da się to przeżyć. W serii, gdzie tych kieszeni jest kilkaset, taki styl pracy mści się błyskawicznie: narzędzia się rozsypują, czas obróbki pływa, a maszyna łapie przestoje przez alarmy i korekty.

Ustawiając ap i ae pod frezowanie kieszeni bez przeciążeń chodzi o znalezienie parametru, który nie zabija wydajności, ale pozwala zostawić maszynę „samą”, bez stania nad pulpitem. To oznacza umiarkowany, ale stabilny ap i dobrze przemyślany ae, który ogranicza skoki obciążenia w narożach i przy wejściach.

Zbliżenie na frezowanie CNC metalu przy obróbce kieszeni
Źródło: Pexels | Autor: Daniel Smyth

Podstawowe pojęcia: ap, ae, zarys toru narzędzia i grubość wióra

Co dokładnie oznaczają ap i ae przy kieszeniach

Głębokość skrawania osiowa ap to odległość wzdłuż osi narzędzia, na jaką frez wchodzi w materiał podczas jednego przejścia w osi Z. Przy frezowaniu kieszeni ap może być wycinane:

  • w jednym głębokim przejściu (ap równe pełnej głębokości kieszeni lub jej dużej części),
  • w kilku stopniach: np. po 5 mm w dół, aż do całej głębokości.

Szerokość skrawania promieniowa ae to zajęcie freza w kierunku X/Y, czyli ile szerokości narzędzia realnie skrawa w jednym przejściu. Przy kieszeniach ae zmienia się lokalnie – inaczej wygląda na prostym odcinku, inaczej w narożniku czy przy resztkach naddatku.

Kąt opasania freza i grubość wióra

Kiedy frez wchodzi w materiał, ostrza nie tną przez cały obrót tak samo. Część obrotu „idzie w powietrzu”, część pracuje w materiale. To właśnie opisuje kąt opasania. Im większe ae, tym większy kąt opasania, czyli tym dłuższy fragment obrotu każde ostrze spędza w materiale.

Od kąta opasania i posuwu na ostrze fz zależy grubość realnego wióra. Przy małym ae grubość wióra jest mniejsza, niż wynikałoby to z samego fz, co pozwala zwiększyć posuw bez przeciążenia ostrza. Przy dużym ae grubość wióra szybko rośnie i bardzo łatwo przekroczyć dopuszczalne obciążenie narzędzia.

Pełne zanurzenie a małe zajęcie boczne

Przy frezowaniu kieszeni często występują dwie skrajności:

  • Pełne zanurzenie (ae≈D) – tzw. „slotowanie”: frez idzie pełną szerokością, kontaktuje się z materiałem praktycznie na połowie obwodu. Wymaga to dużej sztywności i ostrożnego podejścia do ap i posuwu, bo każdy błąd w parametrach natychmiast powoduje przegrzewanie i drgania.
  • Małe zajęcie boczne (ae≪D) – typowe dla strategii HSM/adaptacyjnych: mały kąt opasania, mniejsze siły boczne, możliwość pracy z dużym ap i wysokim posuwem. Narzędzie skrawa bardziej „lekko, ale szybko”.

Mit, że pełne zanurzenie zawsze jest najszybsze, rozkłada się przy analizie obciążenia i czasu. Przy dużym ae trzeba mocno ograniczyć posuw i ap, więc teoretyczna oszczędność przejść znika w wolnym, męczącym przejściu.

Jak CAM przekłada ap i ae na obciążenie w narożu

CAM widzi ap i ae jako zadane wartości, ale w praktyce lokalnie wartości efektywne mogą rosnąć. W narożach kieszeni, na łukach lub przy zderzeniu ze „zwisem” materiału kąt opasania potrafi gwałtownie wzrosnąć, nawet jeśli ae w parametrach wygląda niewinnie.

Dlatego przy ustawianiu ap i ae do frezowania kieszeni bez przeciążeń kluczowe jest:

  • sprawdzanie w symulacji CAM, gdzie rośnie kąt opasania i faktyczne ae,
  • korzystanie z funkcji typu „limit engagement” (ograniczenie opasania), jeśli postprocesor/strategia to umożliwia,
  • świadome ustawienie mniejszego ae tam, gdzie zarysy są skomplikowane lub kieszeń ma ostre naroża.

Co ogranicza ap i ae w realnym warsztacie

Sztywność układu: maszyna, uchwyt, wysięg, detal

Teoretycznie katalog narzędzia mówi, że frez „lubi” duży ap i rozsądne ae. W praktyce granicą nie jest samo narzędzie, tylko cały układ:

  • Maszyna – prowadnice, śruby, waga stołu. Małe centrum z lekkim stołem i słabym wrzecionem zareaguje na duży ap i ae wyciem i drganiami, nawet jeśli frez spokojnie zniósłby więcej na mocniejszej maszynie.
  • Uchwyt narzędzia – oprawki ER, Weldon, hydrauliczne, termokurcz. Im sztywniejsza i krótsza oprawka, tym śmielej można podnosić ap i ae. Przy długich tulejach i przedłużkach trzeba zejść z ambicji.
  • Wysięg narzędzia (L/D) – im większy stosunek długości wystającej do średnicy, tym niższe bezpieczne ap i ae. Długi „patyk” będzie się zachowywał jak sprężyna, nawet przy dobrym frezie.
  • Detal – cienkie ścianki, słabo podparty element, wysoka kieszeń na cienkiej płycie. Taki układ dusi agresywne wartości ap i ae dużo wcześniej niż narzędzie.

Jeśli którykolwiek element tej układanki jest „miękki”, realne limity ap i ae spadają bez względu na katalogi i zalecenia producenta freza.

Moc i moment wrzeciona w funkcji obrotów

Drugi realny ogranicznik to wrzeciono. Producenci chwalą się mocą, ale najczęściej jest to:

  • moc maksymalna przy konkretnych obrotach (np. w średnim zakresie rpm),
  • wartość krótkotrwała (np. 15–30 min), a nie moc ciągła.

Mit: „Mam 20 kW, mogę ciąć na grubo”. Rzeczywistość: przy maksymalnych obrotach (np. 12–15 tys. rpm) dostępny moment bywa dużo mniejszy niż w środkowym zakresie, więc pełne wykorzystanie dużego ap i ae, szczególnie w twardej stali, powoduje przeciążenia. Stabilny proces oznacza dostosowanie ap/ae do punktu pracy wrzeciona, a nie tylko „mamy moc, jedziemy”.

Materiał obrabiany i jego zachowanie

Materiał decyduje, jak agresywnie można podejść do ap i ae:

  • Aluminium – pozwala na duże ap i ae, ale wymaga sprawnego odprowadzania wióra. Zbyt duże ae bez odpowiedniego chłodzenia i wydmuchiwania wióra kończy się zaklejaniem rowków i nagłym skokiem obciążenia.
  • Stale konstrukcyjne i narzędziowe – zwykle tolerują umiarkowanie duże ap i średnie ae, ale są wrażliwe na nadmierną temperaturę. Długie pełne zanurzenia (ae≈D) w twardszych stalach niszczą krawędź tnącą błyskawicznie.
  • Żeliwo – twarde, kruche, generuje ścierne wióry. Lepsze efekty daje tu częściej umiarkowany ap, relatywnie stabilne ae i brak zalewania chłodziwem (często na sucho lub mgła olejowa), niż ekstremalne głębokości.

Nie ma uniwersalnego „magicznego” ap/ae dla wszystkich materiałów. Zawsze punktem wyjścia jest zalecenie producenta freza do konkretnej grupy materiałowej, a potem korekta pod sztywność układu i zachowanie wióra.

Geometria freza a bezpieczne ap/ae

Na to, ile ap i ae narzędzie zniesie bez przeciążeń, wpływ ma też jego geometria:

  • Liczba ostrzy (z) – więcej ostrzy oznacza większą wydajność teoretyczną, ale też większą skłonność do „zapchania” rowków wiórowych przy dużym ap i słabym odprowadzeniu wióra. Przy kieszeniach z głębokim ap narzędzia 2–3 ostrzowe bywają bezpieczniejsze od „napakowanych” 5–7 ostrzy.
  • Długość robocza – praca ap większym niż część robocza kończy się złamaniem. Zapasy typu „milimetr pod dno gniazda” są zbędnym ryzykiem; lepiej zostawić delikatny naddatek i wykończyć innym przejściem.
  • Powłoka i geometria ostrza – ostre geometrie do alu a twarde powłoki do stali zachowują się zupełnie inaczej termicznie. Frez bez powłoki do twardej stali nie wytrzyma dużego ap/ae, choć w miękkiej stali jeszcze jakoś „przejdzie”.

Ostatecznie ap i ae trzeba zawsze zestawić z konkretną referencją freza, a nie tylko z intuicją. Dwóch wizualnie podobnych frezów może mieć zupełnie inne bezpieczne limity.

Frezarka wykonująca precyzyjne frezowanie drewna w warsztacie
Źródło: Pexels | Autor: Harold Granados

Mit „im głębiej ap, tym lepiej” i jak jest naprawdę

Kiedy duży ap faktycznie przyspiesza frezowanie kieszeni

Przy stabilnym układzie (sztywna maszyna, krótki wysięg, mocna oprawka) i łatwym materiale, duży ap rzeczywiście potrafi podnieść produktywność. Zwłaszcza przy strategiach adaptacyjnych/HSM, gdzie ae jest celowo małe, wysoki ap pozwala jednym przejściem „zebrać” praktycznie całą głębokość kieszeni.

Warunkiem jest jednak zachowanie lekkiego bocznego obciążenia narzędzia (małe ae, kontrolowany kąt opasania) i równomierne obciążenie ostrzy. Wtedy duży ap nie „dusi” maszyny, bo siły rozkładają się wzdłuż całej krawędzi tnącej, a wrzeciono pracuje przy stałym momencie.

Kiedy duży ap niszczy stabilność procesu

Ten sam duży ap staje się problemem, gdy:

  • frez jest mocno wysunięty (wysokie L/D),
  • detal jest cienkościenny lub słabo podparty,
  • maszyna ma luzy i małe tłumienie drgań,
  • używana jest strategia klasyczna z dużym ae.

W takich warunkach duży ap powoduje silne zginanie narzędzia i detalu, drgania na ściankach kieszeni i ryzyko „wciągnięcia” freza w materiał. Obciążenie wrzeciona rośnie skokowo, a parametry, które „na prototypie jakoś szły”, na serii zaczynają robić sieczkę z narzędzi.

Stosunek L/D a bezpieczne ap

Praktycznie opłaca się myśleć o ap w relacji do L/D. Im większy wysięg, tym mniejszą część średnicy można bezpiecznie użyć jako ap. Przykładowo:

  • L/D bliskie 2–3 – można rozważać ap zbliżone do średnicy przy małym ae i stabilnym materiale,
  • L/D w okolicach 5 – lepiej trzymać ap w granicach 0,5D lub mniej,
  • L/D powyżej 6–8 – ap opłaca się jeszcze bardziej ograniczyć i zrekompensować to posuwem i odpowiednio mniejszym ae.

To nie jest wzór z książki, ale zdrowa praktyczna zasada. Im bardziej „patykowy” jest frez, tym ostrożniej trzeba dozować głębokość skrawania.

Jak realnie podchodzić do „pełnego wykorzystania” długości roboczej

Teoretyczny ideał: frez wykorzystany na całej długości roboczej, ap≈lrob, małe ae, duży posuw. Rzeczywistość: czasem lepiej użyć 60–70% długości roboczej, ale mieć stabilny proces, niż na siłę sięgać do samego dna z drgającym „batem”.

Mit bywa taki, że jak frez ma 20 mm długości roboczej, to „grzechem” jest jechać tylko na 12–15 mm. W praktyce ten „grzech” bywa najtańszym ubezpieczeniem przed łamaniem narzędzia i wachlowaniem parametrów co detal. Szczególnie przy cienkich ściankach i wysokich kieszeniach lepiej stopniowo „dokopywać się” w dół, niż w jednym przejściu wywołać koncert rezonansów.

Dodatkowo realna długość pracy krawędzi często i tak jest ograniczana przez zanieczyszczenia w kącie kieszeni, lekkie bicie czy nieidealne ustawienie Z. Zostawienie kilku dziesiątych luzu zamiast cięcia „po książce, co do setki” często ratuje ostrza.

Jak kontrolować drgania przy większym ap

Gdy trzeba podnieść ap, a układ nie jest idealnie sztywny, kilka prostych zabiegów potrafi uspokoić proces:

  • Skrócenie wysięgu, gdzie tylko się da – często „na stałe” trzymamy frez wystawiony pod najgorszy przypadek, choć bieżąca operacja tego nie wymaga. Cofnięcie narzędzia w oprawce o kilka milimetrów bywa skuteczniejsze niż kombinacje z parametrami.
  • Przejście na narzędzie o mniejszej średnicy – w wielu kieszeniach 10 mm zamiast 12 mm rozwiązuje problem drgań przy zachowaniu podobnej wydajności dzięki wyższym obrotom i bezpieczniejszemu ap.
  • Delikatne obniżenie vc przy zachowaniu posuwu na ząb – czasem zejście z obrotami o 10–15% wepchnie proces poza zakres rezonansu maszyny/detalu, a wrzeciono przestaje „śpiewać”.
  • Zmiana wejścia w materiał – zamiast pionowego nawiercania pełnym ap, lepiej wjechać rampą/helisą z mniejszym lokalnym obciążeniem.

Gdy mimo takich korekt układ wciąż wpada w drgania przy konkretnym ap, to właśnie ten poziom głębokości jest praktyczną granicą, niezależnie od tego, co mówi katalog.

Jak bezpiecznie dobrać ae przy frezowaniu kieszeni

Dlaczego „małe ae i ogień z posuwem” działa

Przy kieszeniach kluczowy jest kąt opasania i grubość wióra, a nie sam procent średnicy freza zajęty na bok. Małe ae (np. rzędu 5–20% D) przy strategicznie dobranym ap potrafi utrzymać obciążenie na stałym, przewidywalnym poziomie. Narzędzie nie jest „przyduszane” bocznie, a siły rozkładają się raczej wzdłuż krawędzi niż w jednym punkcie.

Mit mówi, że małe ae to marnowany potencjał freza i długie czasy obróbki. W rzeczywistości kompensuje się to zdecydowanie wyższym posuwem i obrotami. Frez „gryzie” mniej na szerokość, za to wielokrotnie częściej i głębiej. Na liczniku czasu często wychodzi szybciej niż klasyczne pełne zanurzenie, a obciążenie wrzeciona jest spokojniejsze.

Punkt startowy dla ae w zależności od strategii

Przy pierwszym ustawianiu procesu warto mieć proste „kotwice”, od których można wystartować i obserwować zachowanie maszyny:

  • Strategia klasyczna (kontur-poziom-poziom) – zacząć od ae w zakresie 30–50% D przy umiarkowanym ap i dopiero po obserwacji stabilności powoli podnosić szerokość, jeśli układ jest sztywny. Przy cienkich ściankach lub małych maszynach lepiej zostać bliżej 30%.
  • Strategia HSM/adaptacyjna – typowy punkt startowy to ae rzędu 5–20% D przy dużym ap (często 1–1,5 D lub blisko całej długości roboczej). Ważne, by w CAM faktycznie istniał limit kąta opasania, a nie samo procentowe ae w parametrach.
  • Trochoidalna (obwiedniowa) – ae jeszcze mniejsze, często 5–10% D, ale z kontrolowanym promieniem toru. W zamian można stosować bardzo wysokie posuwy i duży ap, o ile kanały wiórowe i chłodzenie dają radę.

Takie startowe wartości są po to, by pierwsze przejście było bezpieczne. Dopiero gdy proces jest opanowany, można stopniowo „dokręcać śrubę” w stronę większego ae lub ap, patrząc na obciążenie wrzeciona, dźwięk i jakość powierzchni.

Jak zachowuje się grubość wióra przy małym i dużym ae

Przy małym ae kąt opasania jest niewielki, a wiór powstaje w wąskim zakresie kątowym. Jeśli nie skoryguje się posuwu na ząb, rzeczywista grubość wióra spada i frez zaczyna zamiast ciąć – trzeć. Pojawia się ciepło, nagły wzrost zużycia i podejrzenie, że „coś z tymi adaptacyjnymi to pic”.

Dlatego przy małym ae stosuje się korektę posuwu (tzw. cutter compensation, feed compensation). CAM często robi to automatycznie: im mniejszy kąt opasania, tym większy zadany posuw liniowy, by utrzymać efektywną grubość wióra na poziomie zalecanym przez producenta narzędzia.

Z kolei przy dużym ae z klasycznym wejściem w materiał grubość wióra rośnie gwałtownie w narożach i na pełnym zanurzeniu. Bez ograniczenia posuwu w tych obszarach łatwo o przeciążenie. Zdarza się, że na prostych odcinkach wszystko wygląda książkowo, a frez łamie się tylko w jednym konkretnym rogu – właśnie tam kąt opasania nagle skoczył, a wiór zrobił się „ceglany”.

Dobieranie ae do kształtu kieszeni i naroży

Tego nie rozwiązuje sam katalog. Dwie kieszenie o tej samej głębokości i szerokości potrafią wymagać zupełnie innego ae, jeśli różni się geometria naroży i dojazdów. Kilka praktycznych podpowiedzi:

  • Kieszenie z ostrymi narożami – ograniczyć ae przy zgrubaniu lub wymusić w CAM zaokrąglony tor (corner smoothing, corner rounding). Ostrze nie powinno wbiegać „z marszu” w 90° naroże przy pełnym ae.
  • Kieszenie z „wyspą” w środku – materiał wokół wyspy często generuje nagły wzrost opasania. Dobrze jest tam zejść z ae o 20–30% względem reszty kieszeni albo wykonać osobne przejście wokół wyspy z innymi parametrami.
  • Bardzo wąskie kieszenie – jeśli szerokość zbliżona do średnicy freza, sensowne jest zejście z ae i zrezygnowanie z „przepychania” narzędzia po całym dnie na raz. Często lepiej zrobić dwa lżejsze przejścia z zachodzeniem, niż jedno pełne duszenie.

Mit, że „jak już wchodzę w kieszeń, to lecę na maksymalne ae, bo wejście jest najdroższe”, bywa kosztowny. W praktyce więcej czasu tracisz na przerwy na ostrzenie lub wymianę złamanego freza niż na jedno dodatkowe, lekkie przejście.

Przykład korekty ae po pierwszych próbach

Typowy scenariusz: nowa kieszeń w stali, ustawione ap na 1D, ae na 50% D w klasycznej strategii, parametry z katalogu. Na prostych odcinkach jest w miarę dobrze, ale w narożach pojawiają się skoki obciążenia, dźwięk się „zagęszcza”, a wiór robi się ciemniejszy.

Zamiast od razu zbijać posuw o połowę i „modlić się”, rozsądniej jest:

  • zejść z ae do ok. 30–35% D,
  • zostawić niemal ten sam ap,
  • zredukować posuw o 10–15%,
  • dodać w CAM zaokrąglanie naroży lub limit opasania.

Często po takiej korekcie proces stabilizuje się, obciążenie na wrzecionie przestaje „skakać”, a całkowity czas cyklu spada mniej, niż by się wydawało na papierze. Rzeczywista prędkość usuwania materiału rośnie, bo frez zaczyna pracować płynnie, bez „przystanków” wywołanych przeciążeniem.

Zbliżenie na precyzyjne narzędzie CNC do frezowania metalu
Źródło: Pexels | Autor: Pixabay

Zależność ap/ae od strategii CAM: klasyczna, HSM, trochoidalna

Strategia klasyczna – kiedy ma sens i jak dobrać ap/ae

Klasyczne kieszenie (zgrubowanie „po poziomach”, konturowo, z niewielkimi korektami toru) wciąż mają swoje miejsce. Sprawdzają się przy miękkich materiałach, prostych geometriach i maszynach bez zaawansowanych opcji HSM. W takim układzie ap i ae dobiera się bardziej zachowawczo:

  • ap – zwykle 0,5–1D, rzadko więcej, chyba że układ jest bardzo sztywny,
  • ae – 30–70% D, ale z modulacją w narożach (zmniejszenie ae lub posuwu).

Strategia klasyczna jest najmniej wyrozumiała na błędy w narożach. Jeśli CAM nie potrafi sterować opasaniem, lepiej od razu przyjąć niższe ae jako globalne, niż próbować „robić czas” na papierze i kończyć na złamanych frezach.

HSM/adaptacyjne – wysokie ap, niskie ae i kontrolowane opasanie

Strategie HSM/adaptacyjne opierają się na założeniu, że utrzymujesz kąt opasania na stałym, relatywnie niskim poziomie. Dzięki temu można stosować duże ap i wysokie posuwy bez nagłych skoków obciążenia. Konfiguracja typowa dla takiej obróbki kieszeni:

  • ap – możliwie duże, często 1–1,5 D lub nawet cała głębokość kieszeni, jeśli długość robocza i sztywność układu pozwalają,
  • ae – 5–20% D, zależnie od materiału, średnicy i możliwości odprowadzania wiórów,
  • vc i fz – często na górnej granicy zaleceń katalogowych, z korektą posuwu do rzeczywistego opasania.

Mit, że HSM to „zabawa dla szybkich wrzecion w aluminiowym modelarstwie”, mijany jest przez praktykę w stalach narzędziowych i nierdzewkach na codzień. Klucz tkwi w tym, by CAM faktycznie trzymał stałe opasanie, a nie tylko rysował ładne, gładkie ścieżki. Bez tej kontroli adaptacyjna ścieżka zamienia się w klasyczną z losowo zmieniającym się obciążeniem.

Trochoidalna – gdy kieszeń jest trudna, a materiał uparty

Trochoidalne frezowanie polega na tym, że narzędzie porusza się po łukach/spiralach, utrzymując bardzo małe ae i stosunkowo duży ap. W kieszeniach ma sens głównie wtedy, gdy:

  • materiał jest twardy lub lepiący (np. nierdzewki, superstopy),
  • kieszeń jest głęboka w stosunku do średnicy freza,
  • maszyna ma ograniczoną sztywność osiową, ale dobrze znosi ruchy interpolowane.

Dobór ap/ae w trochoidzie bywa bardziej restrykcyjny niż w adaptacyjnej ścieżce: ap często 0,8–1,2 D, ale ae zjazd nawet do 5–8% D, za to z bardzo wysokim posuwem liniowym. Jeżeli tor trochoidy jest źle ustawiony (za mały promień łuków, gwałtowne zmiany kierunku), zamiast łagodnego procesu otrzymujesz serię uderzeń narzędzia w materiał.

W praktyce trochoida bywa ratunkiem przy głębokich gniazdach w twardej stali, gdy klasyczne kieszeniowanie wybija zęby z frezów w kilka minut. Po poprawnym ustawieniu ap/ae narzędzie skrawa spokojnie, a obciążenie wrzeciona przypomina raczej obróbkę lekką niż siłową.

Przełączanie strategii w jednej kieszeni

Nic nie stoi na przeszkodzie, by w jednej kieszeni łączyć strategie. Częsty i skuteczny schemat wygląda tak:

  • zgrubowanie głębi kieszeni adaptacyjną/HSM z małym ae i dużym ap,
  • „dociągnięcie” naroży i wąskich miejsc klasycznie, z mniejszym ap/ae,
  • wykończenie konturu z bardzo małym ae i dopasowanym ap, by poprawić chropowatość i wymiar.

Takie mieszane podejście pozwala wykorzystać zalety każdej strategii tam, gdzie sprawdza się najlepiej. Zamiast forsować jedną technikę na siłę, lepiej wykorzystać adaptacyjne „kopanie” w objętości i klasyczne „domalowanie” geometrii.

Balans obciążenia: jak „rozmawiać” ap i ae z vc i fz

Dlaczego samo kręcenie ap/ae nie wystarcza

ap i ae są tylko dwoma z kilku gałek, które decydują o obciążeniu narzędzia i maszyny. Bez skoordynowania ich z prędkością skrawania (vc) i posuwem na ząb (fz) można łatwo wpaść w pułapkę: niby „bezpieczne” ap/ae, a mimo to wrzeciono dusi się przy byle zgrubowaniu.

Mit: „Jak zbiję ap, to mogę jechać na tych samych obrotach i posuwie, a będzie tylko lżej”. Rzeczywistość: zmiana ap/ae zmienia grubość wióra, moment obciążenia i generowaną temperaturę. Często trzeba jednocześnie skorygować przynajmniej fz, żeby efekt był korzystny.

Reguła „stałego wióra” – praktyczne podejście do vc i fz

Większość problemów z przeciążeniem przy kieszeniach wynika z tego, że zmienia się grubość wióra, a vc i fz stoją jak zaklęte. Zamiast patrzeć ślepo w ap i ae, wygodniej jest myśleć o utrzymaniu możliwie stałego obciążenia ostrza, czyli zbliżonej grubości wióra i podobnego momentu na wrzecionie.

Prosty sposób myślenia:

  • zmniejszasz ae – możesz (a często musisz) podnieść fz, żeby wiór nie zrobił się papierowy,
  • zwiększasz ae – zredukuj fz lub vc tak, by wiór nie wyszedł „ceglany”,
  • zwiększasz ap – nie dokładaj już do pieca fz, chyba że masz solidny zapas mocy i sztywności,
  • zmniejszasz ap – to najlepszy moment, żeby przyspieszyć cykl podnosząc nieco posuw.

Mit, że „jak się ustawi fz z katalogu, to już się go nie rusza”, jest jednym z bardziej szkodliwych. Katalog daje bazę, ale realne opasanie przy kieszeni, konkretny uchwyt, bicie, chłodzenie – to wszystko wymusza korekty. Zamiast psuć ap/ae, lepiej delikatnie skorygować fz.

Jak czytać katalog pod kątem ap/ae przy kieszeniach

Karty narzędzi zazwyczaj podają jeden, dwa zakresy ap i ae – na pierwszy rzut oka kompletnie nieprzystające do skomplikowanej kieszeni w stali. Żeby to miało sens, trzeba wyłuskać z katalogu kilka rzeczy:

  • rekomendowany zakres opasania (lub ae) – często schowany w tabeli z „slotting” / „side milling”,
  • granicę dla pełnego zanurzenia – zwykle mniejszy fz i vc, niż dla frezowania bokiem,
  • uwagi o HSM/adaptive – u części producentów osobna kolumna na małe ae, duże ap.

Przy kieszeniach rzadko pracujesz idealnie w trybie „slotting” albo „side”. Jesteś pomiędzy. Dlatego rozsądna taktyka to dobrać fz i vc dla frezowania bokiem, ustawić ae w bezpiecznym zakresie bocznym (np. 30–40% D) i pilnować, żeby w narożach nie wchodzić w realne 100% D bez zmniejszenia posuwu.

Jeżeli katalog podaje osobne parametry dla „HPC/HSM”, to właśnie tam szukaj punktu wyjścia przy strategiach adaptacyjnych. U wielu producentów te dane są bardziej konserwatywne niż „ładne tabelki ogólne” – paradoksalnie, często bezpieczniejsze.

Typowe scenariusze korekt: co ruszyć jako pierwsze

Gdy coś zaczyna iść nie tak, naturalny odruch to ciąć posuw o połowę. W wielu przypadkach to strzał w kolano: nagle wszystko zaczyna się grzać, dźwięk jest niby łagodniejszy, ale frez topi się w materiale. Lepiej podchodzić do korekt warstwowo.

Praktyczny porządek działań przy frezowaniu kieszeni:

  1. Sprawdź opasanie – w CAM, symulacji, a jeśli trzeba, włącznie z podglądem obciążenia narzędzia. Jeżeli widzisz, że ścieżka robi realne 90–100% ae w narożach, zacznij od zmiany geometrii toru (corner smoothing, mniejsze zagłębienie na raz, dodatkowe przejście).
  2. Zredukuj ae – zwłaszcza jeśli aktualne ae to 50–70% D przy klasycznej ścieżce. Czasem zejście do 30–40% załatwia sprawę bez dotykania reszty.
  3. Dopiero potem rusz fz – delikatnie, o 10–20% w dół lub w górę. Mniejsza „gałka”, mniejsze ryzyko przestawienia całego procesu w inną skrajność.
  4. vc rusz na końcu – zwłaszcza w stalach i nierdzewkach. Spadek vc bez korekty fz często zwiększa udział tarcia, a nie poprawia sytuacji.

Rzeczywistość jest odwrotna do popularnego nawyku. Najpierw „rozmawia się” z geometrią skrawania (ap/ae i tor), dopiero później z prędkością i posuwem. Mielenie złej ścieżki z „ładnymi” obrotami nigdy nie wygra z poprawnie ustawionym ap/ae.

Balans mocy: kiedy ap jest za duże, a kiedy ae przesadzone

Maszyna „mówi”, co ją boli, trzeba tylko wiedzieć, czego słuchać. Objawy przeciążenia od strony ap i ae są inne.

Typowe oznaki zbyt dużego ap przy kieszeniach:

  • wrzeciono „dławi się” głównie przy wyjściu z materiału w osi Z,
  • dźwięk jest ciężki, jednostajny, bez wyraźnych skoków przy wejściu w narożnik,
  • wióry są w miarę równe, ale gorące, często dłuższe niż przy tym samym ae, a mniejszym ap.

Przesadzone ae zdradza się inaczej:

  • nagle, punktowo rosną szczyty obciążenia – np. tylko w jednym rogu kieszeni,
  • dźwięk zmienia się skokowo, słychać „uderzenia” przy wejściu w pełny kontakt,
  • krawędź tnąca najczęściej pęka lokalnie, przy jednym-dwóch zębach, zamiast „zmęczyć się” równomiernie.

Jeżeli sterownik pokazuje wykres mocy lub momentu, można szybko odróżnić te dwa przypadki. Zbyt duży ap to podniesiona „linia bazowa” obciążenia. Za duże ae – pik w konkretnych segmentach ścieżki. W jednym przypadku logicznie schodzisz z ap (czasem wystarczy 10–20%), w drugim – z ae albo modyfikujesz tor w narożach.

Przykład korekty całego zestawu: ap, ae, vc, fz

Prosty, ale typowy przypadek z warsztatu. Kieszeń w stali konstrukcyjnej, frez pełnowęglikowy 10 mm. Startowo ustawione:

  • ap = 1D,
  • ae = 50% D,
  • vc i fz według katalogu dla frezowania bokiem.

Maszyna daje radę, ale wykres obciążenia „zjada” 80–90% dostępnej mocy przy każdym wejściu w róg, a frez po kilku częściach ma już wyraźne wyszczerbienia.

Sensowna sekwencja korekt zamiast desperackiego zbijania wszystkiego o połowę:

  1. Zmiana strategii na adaptacyjną/HSM w zgrubowaniu, z kontrolą opasania.
  2. ap zostaje w okolicy 1D, ae schodzi do ok. 15–20% D.
  3. faktyczne opasanie spada, więc podniesienie fz o 10–20%, by utrzymać grubość wióra.
  4. vc zostaje na poziomie katalogowym, bo temperatura jest teraz rozkładana lepiej (dłuższy kontakt osiowy, mniejsze uderzenia boczne).

Efekt: średnie obciążenie wrzeciona spada, szczyty w narożach praktycznie znikają, a czas cyklu zwykle skraca się mimo wizualnie „delikatniejszego” ae. Mit, że mniejsze ae = wolniej, ustępuje przed bardzo prozaicznym faktem: maszyna może bez stresu trzymać wysoki posuw przez większość ścieżki.

Kiedy lepiej zejść z vc, a kiedy z fz

Oba parametry wpływają na obciążenie, ale robią to w inny sposób. Ścinając vc, głównie zmieniasz temperaturę i zjawiska na krawędzi. Redukując fz, bezpośrednio obniżasz grubość wióra, a więc siłę skrawania na ząb.

Praktyczna podpowiedź przy kieszeniach:

  • jeśli frez „wrzeszczy”, generuje dużo drgań, a wiór jest poprawnej barwy – zejdź z vc o 10–15%. Często schodzisz z rezonansu, bez konieczności dotykania ap/ae,
  • jeżeli wygląda na to, że narzędzie „dusi się” w materiale, wiór jest gruby i postrzępiony – najpierw zbija się fz, a dopiero potem myśli o vc,
  • gdy problem występuje tylko przy określonym opasaniu (np. w narożach), lepiej lokalnie zmienić posuw (limit opasania + feed reduction), niż globalnie ciąć vc.

Mit, że „obroty są święte, ruszamy tylko posuw”, ma sens jedynie w bardzo prostych sytuacjach. Przy kieszeniach, gdzie zmienia się warunek skrawania, sztywne trzymanie vc bywa równie szkodliwe jak trzymanie jednego fz.

Reakcja na pierwsze oznaki zużycia freza przy kieszeniowaniu

Przy kieszeniach zużycie narzędzia rzadko rozkłada się idealnie równo. Często pierwsze ślady pojawiają się w okolicach najciężej obciążonych fragmentów ścieżki – tam, gdzie ap i ae „rozmawiają” najmniej kulturalnie.

Co można zrobić, zanim frez wyleci do kosza:

  • skrócić minimalnie ap (np. z 1D do 0,8D) przy zachowaniu podobnego ae – zmniejszasz dźwignię zginającą narzędzie,
  • identyfikować miejsca z największym opasaniem i dla tych przejść ustawić osobny zestaw vc/fz (większość CAM-ów to umożliwia),
  • w ostatnich przejściach zgrubnych zredukować ae o kilka procent, zamiast „dobić” końcówkę narzędzia na pełnych parametrach.

Nagminny błąd: dojechanie frezem „do końca życia” na pełnym ap/ae i dopiero potem lament nad kosztami. Tak naprawdę kilka drobnych korekt parametrami na końcu serii części często wystarcza, żeby dojechać partię bez łamania narzędzia w połowie zmiany.

Ap/ae przy wykańczaniu kieszeni – inne priorytety niż przy zgrubowaniu

Przy wykańczaniu kieszeni celem jest geometria i powierzchnia, a nie tempo zdzierania materiału. To zmienia sens ustawiania ap i ae.

Kilka zasad, które ułatwiają życie:

  • małe ae (zwykle 3–10% D) sprzyja lepszej powierzchni i mniejszej sile bocznej,
  • ap może być relatywnie duże (np. pełna głębokość kieszeni), o ile narzędzie ma odpowiednią długość roboczą i nie wpadasz w drgania,
  • vc często podnosi się w stosunku do zgrubowania, a fz lekko redukuje, żeby wygładzić ślad zębów.

Mit, że „jak już wykańczam, to mogę dać prawie pełne ae, bo materiału jest mało”, potrafi zrujnować powierzchnię i prostoliniowość ścian. Cienki naddatek przy dużym ae zachowuje się jak sprężysta listwa – ugina się, po czym sprężyście „odbija”, dając banany zamiast prostych ścianek.

Przy wykańczaniu kieszeni często lepiej jest:

  • zostawić równomierny, niezbyt mały naddatek (np. 0,2–0,3 mm na stronę),
  • przejść jednym lub dwoma zejściami na pełną głębokość, z małym ae i stabilnym fz,
  • na końcu wykonać bardzo lekkie przejście „polerujące” z jeszcze mniejszym ae, ale bez zmian ap.

Tak ustawione ap/ae „rozmawia” z vc i fz zupełnie inaczej niż przy zgrubowaniu: nie chodzi o maksymalny MRR, tylko o stabilność ścieżki i spokojną pracę ostrza na pełnej głębokości.

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Jak dobrać ap i ae przy frezowaniu kieszeni, żeby nie przeciążać wrzeciona?

Na start przy klasycznych strategiach kieszeniowych ustaw umiarkowany ap (np. 0,5–1×D freza, ale nie więcej niż długość krawędzi skrawającej) i ae na poziomie 30–50% średnicy. Taki zestaw zwykle daje znośne siły, bez nagłych skoków momentu w narożnikach.

Potem obserwuj obciążenie wrzeciona i zachowanie maszyny: jeśli chodzi lekko i równo – stopniowo podnoś ap albo ae, ale tylko po jednym parametrze naraz. Gdy pojawiają się drgania, wycie, alarmy przeciążenia lub szybkie tępnienie freza, cofnij ostatnią zmianę. Mit, że „jak się nie łamie, to można jeszcze dodać”, kończy się serią losowych awarii zamiast stabilnej produkcji.

Czy lepiej dać pełne zanurzenie (ae ≈ D), czy małe ae i duży ap?

Pełne zanurzenie (slotowanie) ma sens przy prostych, krótkich kieszeniach i sztywnym układzie – wtedy oszczędzasz liczbę przejazdów. Trzeba jednak mocno obciąć posuw i często także ap, bo kąt opasania jest ogromny, a każda nierówność w materiale czy programie natychmiast podnosi obciążenie.

Małe ae i większy ap (strategie HSM/adaptacyjne) zwykle wygrywają w seriach: mniejsze siły boczne, spokojniejsze naroża, lepsze wykorzystanie długości ostrza. Rzeczywistość jest taka, że „pełna szerokość zawsze najszybsza” to mit – w praktyce wolne, ciężkie slotowanie często trwa dłużej niż szybka strategia z małym zajęciem bocznym.

Dlaczego przy tej samej ap i ae maszyna w narożach kieszeni nagle się dusi?

W narożach rośnie kąt opasania freza – przez część toru narzędzie skrawa większy wycinek obwodu niż na prostym odcinku. Choć w CAM masz wpisane to samo ae, efektywne zajęcie w narożu robi się większe, ostrza dłużej siedzą w materiale i rośnie grubość wióra.

Rozwiązaniem jest:

  • symulacja w CAM i podgląd faktycznego kąta opasania,
  • użycie funkcji typu „limit engagement” albo strategii adaptacyjnych,
  • świadome zmniejszenie nominalnego ae przy skomplikowanych zarysach, tak by w narożu realne obciążenie nie przekraczało możliwości narzędzia i maszyny.

Mit, że „CAM policzył, to znaczy że jest bezpiecznie”, bywa kosztowny – CAM nie zna sztywności twojej konkretnej maszyny ani uchwytu.

Jak ap i ae wpływają na trwałość freza i jakość ścianek kieszeni?

Duży ap mocno dociąża narzędzie w osi, podnosi temperaturę i wymaga sztywnego mocowania oraz odpowiedniej długości krawędzi. Jeśli frez pracuje zbyt głęboko przy dużym wysięgu, zaczyna sprężynować, co niszczy krawędzie tnące i pogarsza geometrię kieszeni.

Duże ae zwiększa siły boczne i sprzyja drganiom, co objawia się „falą” na ściankach i poszarpaną powierzchnią. Z kolei rozsądne, mniejsze ae z dobrze dobranym posuwem zwykle daje cichszą pracę, równą strukturę i dłuższą żywotność ostrza. Czasem lepiej zrobić jedno dodatkowe przejście z mniejszym ae, niż później prostować zniszczone ścianki i wymieniać frez po kilku detalach.

Jak dopasować ap i ae do sztywności maszyny, uchwytu i wysięgu narzędzia?

Im „miększy” układ, tym ostrożniej z ap i ae. Małe centrum z lekkim stołem, długi wysięg freza w tulei i cienki detal to przepis na szybkie wpadnięcie w drgania przy katalogowych parametrach. W takiej sytuacji obniż zarówno ap, jak i ae w stosunku do zaleceń producenta narzędzia, aż obróbka przestanie „śpiewać”.

Dla krótkiego, sztywnego mocowania (krótka oprawka, rozsądny L/D) można śmielej podnosić ap i pracować bliżej tego, co „lubi” frez. Przy dużym wysięgu (wysoki L/D) częściej opłaca się trzymać wyższy ap, ale z mniejszym ae i pilnować płynnego toru narzędzia, zamiast ładować pełną szerokość.

Czy moc wrzeciona z tabliczki znamionowej mówi, jakie ap i ae mogę ustawić?

Moc z tabliczki to tylko część obrazu. Kluczowy jest dostępny moment przy konkretnych obrotach, na których pracujesz. Często przy maksymalnych rpm moment jest słaby i przy dużym ap/ae w twardszym materiale wrzeciono łatwo wpada w przeciążenie, mimo „dużych kilowatów” w katalogu.

Praktycznie: wybierz taki zakres obrotów, gdzie wrzeciono ma sensowny moment ciągły, a potem dobieraj ap i ae pod obciążenie, jakie widzisz na monitorze. Jeśli przy każdym wejściu w materiał lub w narożu słyszysz, że wrzeciono „przysiada”, to znak, że kombinacja ap/ae i posuwu jest zbyt agresywna dla tego punktu pracy – trzeba zejść z obciążenia, a nie wierzyć w marketingowe „20 kW na głowicy”.

Co warto zapamiętać

  • Stabilne frezowanie kieszeni zależy przede wszystkim od przemyślanego doboru ap (głębokości) i ae (szerokości skrawania), a nie od „mocy maszyny” czy samego materiału – złe ustawienia kończą się losowymi przeciążeniami, złamanymi frezami i nerwowym pilnowaniem programu.
  • Duży ap mocno podnosi siły i temperaturę, bo dłuższy odcinek krawędzi pracuje naraz; jeśli frez jest za długi, uchwyt słaby, a maszyna mało sztywna, szybko pojawiają się drgania i problemy z trwałością narzędzia.
  • ae steruje kątem opasania freza: im większe zajęcie promieniowe, tym dłużej ostrze siedzi w materiale podczas jednego obrotu, rosną siły boczne, ciepło i ryzyko wibracji oraz poszarpanych ścianek – małe ae daje łagodniejszą, cichszą i bezpieczniejszą pracę.
  • Mit: pełne zanurzenie (ae≈D) „zawsze najszybsze”. Rzeczywistość: przy slotowaniu trzeba mocno ciąć posuw i ap, więc zysk z mniejszej liczby przejść znika w powolnym, obciążającym przejeździe; często szybciej i stabilniej wychodzi duży ap z małym ae w stylu strategii HSM.
  • Małe ae powoduje, że rzeczywista grubość wióra jest mniejsza niż wynika tylko z fz, co umożliwia bezpieczne podniesienie posuwu bez przeciążania ostrza; przy dużym ae grubość wióra rośnie błyskawicznie i łatwo przekroczyć dopuszczalne obciążenie narzędzia jednym nieprzemyślanym kliknięciem.
Następny artykułWiercenie w stali: jak dobrać obroty, posuw i cykl bez łamania wierteł
Natalia Witkowski
Specjalistka CAD/CAM, która skupia się na płynnym przejściu od modelu do gotowego detalu. Tworzy poradniki o przygotowaniu geometrii, strategiach 3D oraz pracy na wieloosiowych układach, z naciskiem na kontrolę kolizji i stabilność ścieżek. Jej styl to porządek w danych: konsekwentne warstwy, nazwy, wersjonowanie i dokumentowanie założeń. Weryfikuje ustawienia na symulacji i w praktyce, porównując efekty na powierzchni oraz zużycie narzędzi. Pisze rzeczowo, wskazując, kiedy dana metoda ma sens, a kiedy lepiej wybrać prostsze rozwiązanie.